Szukajcie, a znajdziecie… się w Kurierze!

img_2195

Jak każdego roku, redakcja Kuriera Akademickiego rozpoczęła poszukiwania świeżej krwi do swego telewizyjnego teamu. Ale tym razem rekrutacja przybrała formę, jakiej nie przewidziałby nawet wielki Nostradamus. Z szablonowością i schematycznością minęła się już na starcie, serwując kandydatom jedynie enigmatyczne wiadomości dotyczące miejsca, godziny i postaci rekrutacji. Miałam przyjemność wziąć w niej udział i teraz odkryję karty, zdradzając Wam szczegóły.

Na nasze maile dostaliśmy tylko informację o miejscu i czasie spotkania Dopiero po dotarciu w ustaloną lokalizację, dowiedzieliśmy się więcej. Naszym zadaniem było wyrwanie redakcyjnej koleżanki – Ali – z rąk porywaczy, czyli bezlitosnej konkurencji, która pozwoliła sobie na niemoralne zagranie. By dotrzeć do celu swych poszukiwań, musieliśmy przejść bardzo długą drogę.

Zostaliśmy sprawdzeni na wielu polach. W pracowni radiowej mieliśmy za zadanie przedrzeć się przez słowne konstrukcje, na których język poplątałby się nawet największym mistrzom. Na rozmowie kwalifikacyjnej sprawdziliśmy jak radzimy sobie z różnymi okolicznościami, które chcą nas wybić z rytmu. W tym celu Tomek niczym snajper próbował wstrzelić się w nasze przemowy zaskakującym „słówkiem pułapką”, takim jak: burżuazja, kastracja, budyń, etc., które to słówko musieliśmy umiejętnie wpleść w tok wypowiedzi. W montażowni naszym zadaniem było przekucie serii przypadkowych ujęć filmowych w elegancką formę kompozycyjną na węch. Tak – na węch, gdyż był to jedyny w tamtej chwili, niekrępowany przez nic, zmysł. Jednym z zadań było także nagranie krótkich reportaży oraz stand-up’ów, które dla niektórych z nas były tylko przedsmakiem tego, czego zasmakujemy w Kurierze, gdy już ostatecznie wstąpimy do jego grona.

img_2154

Rywalizacja była bardzo zacięta. Każdy dał z siebie wszystko, by wybawić Alę z rąk oprawców. Po kilku godzinach zawziętej batalii wyłoniła się pierwsza grupa kandydatów, którzy oswobodzili koleżankę z redakcji i zwrócili jej upragnioną wolność.

W Kurierze zapewniają nas, że wykonywane zadania pomogły redakcji poznać nas oraz sprawdzić nasze umiejętności, ale mamy wrażenie, że po prostu chcieli nam dostarczyć trochę rozrywki. I faktycznie – mogliśmy oderwać się od studenckiej rutyny, która mimo, że to dopiero koniec października, już zaczęła dawać się we znaki. Analiza całego procesu rekrutacji pozwoliła Kurierowi dokonać wyboru i wyłonić grono szczęśliwców, które zasiliło ich szeregi. Na szczęście i mi się udało, i teraz mogę dla Was relacjonować to wydarzenie.

Ukoronowanie rekrutacji odbyło się tego samego dnia wieczorem. Było to sprawdzenie w praktyce, czy pamiętamy budowę setki…

//tekst: Marta Szymanowska
//zdjęcia: Kuba Gębski

Komentarze

Post Author: Redakcja

Gazeta stworzona przez studentów, by o najciekawszych aspektach życia akademickiego informować wszystkich związanych z Uniwersytetem. Studiujemy na różnych wydziałach i mamy odmienne zainteresowania. To, co nas łączy – miłość do pisania.